Ostatnio na Netflixie pojawiły się wszystkie trzy części „Samych swoich”, więc namiętnie je sobie odświeżam. Dotarłam do „Kochaj albo rzuć”, w której Pawlak z Kargulem i Anią lądują w Ameryce, gdzie zastaje ich dramat w postaci śmierci Jaśka, brata Pawlaka.
Pomijając rozliczne perypetie, kiełbasę w walizce, posępny cmentarz dla ludzi i wiatraczki na cmentarzu dla zwierząt, interesująca scena odbywa się u prawnika w równie interesującym garniturze, gdzie odczytywany jest testament Jasia. Testament Dżonu brzmi mniej więcej tak: „mój dom przekazuję dla Polonii jako Dom Kultury Polskiej. Wszystkie swoje pozostałe nieruchomości i oszczędności przekazuję w połowie dla rodziny Kazimierza Pawlaka i dla mojej nieślubnej córki”.
Jako prawnik mogłabym tutaj przyczepić się do wielu rzeczy, ale poruszę tylko te ciekawsze wątki.
W Polsce notariusz nie dopuściłby do sporządzenia testamentu o takiej treści, a gdyby spadkodawca sporządził taki testament samodzielnie, sąd przy jego ocenie miałby szereg zagwozdek. Dlaczego?
Między innymi dlatego, że „rodzina w Polsce” została potraktowana jako jakiś monolit, jeden spadkobierca w kilku osobach, co było zgodne z duchem filmu i ówczesnymi wartościami, ale w praktyce w ogóle by nie przeszło. (kiedyś napiszę coś o fundacji rodzinnej, ale to innym razem).
Poza tym w Polsce co do zasady nie powołuje się spadkobierców co do konkretnych przedmiotów wchodzących w skład spadku, ale ogólnie do spadku. Powinno to wyglądać mniej więcej tak: „do spadku po mnie powołuję moją córkę i mojego brata w części po ½ każdy”.
Wyjątkiem od tej zasady jest zapis windykacyjny. Bardzo długo w polskim kodeksie brakowało instytucji, która pozwoliłaby konkretny składnik majątku przypisać w testamencie konkretnemu spadkobiercy na własność od razu, bez dodatkowych przesunięć majątkowych. Jako odpowiedź na tą potrzebę w 2011 roku wprowadzono do kodeksu cywilnego zapis windykacyjny. Taki zapis można zawrzeć wyłącznie w testamencie notarialnym. Ma on ten skutek, że konkretny przedmiot wskazany w testamencie, po śmierci spadkodawcy przechodzi na własność danej osoby. Przedmiot ten musi być dokładnie określony, nie wystarczy napisać, że „pozostałe nieruchomości i ruchomości przekazuję tej i tamtej osobie” jak to zrobił Dżonu.
Czy zatem na gruncie prawa polskiego testament Jaśka byłby ważny jeśli chodzi o samą treść? A byłby, ale sąd nieźle by się nad nim nagłowił. W Polsce przyjmuje się, że należy zrobić wszystko, by rozrządzenia testamentowe utrzymać w mocy i by one jak najlepiej odzwierciedlały wolę spadkodawcy. Nawet jak są one nieprecyzyjne, czy błędne, sąd nie spisuje na straty całego testamentu, tylko poddaje go interpretacji. Kto jest spadkobiercą, a kto zapisobiercą, kto zapisobiercą windykacyjnym? Ktoś zapyta, co tutaj interpretować, skoro widać, co Jaśko miał na myśli. Ano tutaj jest pies pogrzebany, bo myśli Jasia trzeba by wtłoczyć w odpowiednie formy przewidziane przepisami polskiego prawa. Lubujemy się w sztywnych formach i przepisach, nie ma mowy o wolnej amerykance.
Godziny otwarcia:
Poniedziałek - Piątek od 8:00 do 15:00
Adwokat Katarzyna Błaszczyk | Polityka prywatności
Kancelaria Adwokacka Adwokat Katarzyna Błaszczyk - Prawo Spadkowe | Prawnik Inowrocław
Adwokat Inowrocław, sprawy spadkowe Inowrocław, zachowek Inowrocław, rozwód Inowrocław